sobota, 25 lutego 2012

Przesyłka od Marti pigmenciaki i prezenty

Zaczęłam kolejny semestr studiów i zapowiada się bardzo ciężko niestety. Ale postaram się, aby nie było zbyt dużych przerw w blogowaniu :). Bo sprawia mi to nie małą przyjemność.  Chciałabym też wszystkim podziękować, za miłe słowa i życzenia z okazji moich urodzin.
Jesteście wszystkie kochane!
Dzisiaj chcę Wam pokazać, co przyszło dla mnie w tym tygodniu od Marti, śmieję się, że taki prezent urodzinowy ;). Tym bardziej, że dostałam od niej znaczące dodatki :). Za co już z całego serducha dziękuję, kompletnie się tego nie spodziewałam.
Już kiedy Marti wstawiła na swoim blogu wyprzedaż się zainteresowałam tyle MACa w jednym miejscu nigdzie nie ma :D, oprócz ich salonów ;). Sama zainteresowałam się pigmentami, bo z nimi miałam najmniej wspólnego i wybrałam:
  • Silver Fog 05,ml;
  • Stacked 1! Crush Metal Pigment - ciemny fiolet 0,5ml;
  • Vanilla 0,5ml;
  • Grape 0,5ml;
  • Bloodline 0,5ml;
Marti dorzuciła mi aż (za co dziękuję):
  • Mega-Rich pigment;
  • błyszczyk MAC Lavender Wind, który wygląda fantastycznie, ale nie mogę go jeszcze używać - mały problem na ustach z powodu przeziębienia.
Marti jeszcze raz Ci dziękuję :* Buziaki! Jestem bardzo ciekawa jak mi się będzie testowało te produkty. Jak na razie użyłam tylko jednego pigmentu dziś Vanilla i to na sucho, trzyma się świetnie :).
To na tyle dziś. Buziaki!

czwartek, 23 lutego 2012

Wyniki mojego rozdania urodzinowego!

Kochane! Właśnie udało mi się zliczyć wszystko i przeczytać Wasze odpowiedzi :). Dziękuję za tak wielkie zainteresowanie, naprawdę się nie spodziewałam tylu chętnych.
Dziś są moje urodziny i udało mi się przez to przebrnąć jeszcze. Dziękuję Wam też za wszystkie życzenia urodzinowe :) bardzo mi się miło zrobiło!
A teraz.... emocjonująca chwila, moje rozdanie urodzinowe wygrywa....!
Nagroda główna trafia do eM! Gratuluję Ci kochana :)
Nagroda specjalna, za odpowiedź, która najbardziej mi się spodobała ląduje do xkeylimex!
Obie proszę o jak najszybsze skontaktowanie się ze mną czas na to 7 dni, później wylosuję kolejne osoby.

Gratuluję wszystkim wygranym i wszystkim, który chcieli wziąć udział w moim rozdaniu! 

Buziaki Wasza Lyna_sama

środa, 22 lutego 2012

Przypomnienie o rozdaniu do 23lutego 18:00

Chciałabym wszystkim przypomnieć Wam o trwającym do jutra rozdaniu na moim blogu :).
Osóbki, które chciałyby wziąć udział, a jeszcze się nie zgłosiły Serdecznie Zapraszam!
Buziaki, Lyna_sama


wtorek, 21 lutego 2012

GlossyBox teraz oficjalnie otwarty!


Moje Drogie GlossyBox oświadczył, że można kupować oficjalnie pudełeczka online!
Dostałam od nich e-mail, jak i napisali o tym online! 
Koszt pudełeczka: 49zł z przesyłką.
http://www.glossybox.pl/
Jeśli, któraś zainteresowana proszę kupować :D. Ja już wcześniej miałam zabukowane pudełeczko ;).
Która kupi/kupiła? Która ma chęć, a kto woli poczekać :)?
Źródło: Facebook GlossyBox

INFO od nich na facebooku:
"UWAGA: PayPal nie umożliwia polskim klientom płatności za usługi subskrypcyjne, jeśli nie macie podpiętej karty płatniczej. Na chwilę obecną możecie dokonać wpłaty tylko kartą lub przez PayPal z podpiętą kartą. Pracujemy nad tym aby w przyszłości ułatwić Wam płatności. W razie problemów piszcie na kontakt@glossybox.pl "

The Body Shop PINK GRAPEFRUIT Shower Gel

Dziś przybywam do Was z produktem, który bardzo lubię ja i moja mama. Od dawna towarzyszy często naszym kąpielom. Mam na myśli produkt The Body Shop PINK GRAPEFRUIT Shower Gel. Czemu jest on dla nas taki niezwykły? Wystarczy, go bliżej poznać. Tym bardziej jeśli ktoś lubi cytrusowe zapachy w łazience. Buteleczka powyżej jest świeża jeszcze nietknięta, bo inna stoi w naszej łazience (ale nie chciałam jej fotografować, bo jest trochę zbyt wilgotna, a nie chciałam się z tym paprać :)). 
Obie buteleczki, tą na zdjęciach i tą w łazience zakupiłyśmy podczas, któryś promocji w TBS przy bardzo opłacalnej okazji 2 w cenie 1, bo obniżone były o połowę. I jako, że to nasz faworyt zwłaszcza mamy, bo ja lubię zmieniać adoratorów kąpieli. Zapraszam, więc do bliższego przyjrzenia się temu produktowi w mojej recenzji.
Zapach
Największy atut produktów do kąpieli, dla mnie jeśli ten produkt źle pachnie to jest skreślony :). A jak nazwa wskazuje tutaj mamy do czynienia z zapachem grejpfruta i takowy ślicznie się unosi. Dla mnie z produktów, które są dostępne na bieżąco to jeden z najładniejszych zapachów, świeży, lekki, pozostaje na skórze nawet po kąpieli. Lubię go używać, bo po takim relaksie właśnie z nim jestem wypoczęta i dobrze mi się śpi.  
Opakowanie
Jest ono wygodne, nie nalewa się na dłoń zbyt dużej ilości płynu, chyba, że ktoś za mocno naciśnie, bądź nie będzie obserwował tego co robi ;). Nie przeszkadza mi brak pompki, ale widziałam ostatnio, że właśnie grejpfrut taką posiadał, może następnym razem mamie sprawię właśnie z pompką. Ale uważam, że nie jest to w tym przypadku konieczny element.
Konsystencja
Jest to gęsta, lejąca się substancja myjąca :). Łatwo nalewa się na dłoń i dobrze rozprowadza po ciele. Jeśli o konsystencję chodzi to bardzo mi się ona podoba. Idealna, wspomaga doskonale Wydajność produktu. Przynajmniej u nas :).
Wydajność
Starcza on na naprawdę bardzo długo, wszystkie produkty TBS jakoś długo schodzą u mnie. A tym żelem do kąpieli mogę się długo cieszyć. Dokładnie określić nie mogę, bo w naszej łazience prawie cały czas stoi. Ale nie jest tak prosto go wykończyć, bo produkt bardzo dobrze się nakłada.
Mydlenie
Oceniam wzorowo już niewielka ilość pozwoli nam porządnie namydlić daną część ciała. Lubię ten proces nakładania tego żelu. Jest miękki i przyjemny, nie pozostawia na skórze żadnego osadu, skóra jest porządnie wyczyszczona, oraz odświeżona.
Produkt zawiera: 400ml
Dla mnie to wystarczająco, nie przepadam za większymi butlami produktu, bo traci już później swój zapach i nie jest to już taka sama kąpiel. Tutaj nigdy mi się nie zdarzyło, żeby produkt pachniał słabiej po upływie dłuższego czasu.
Produkt po otwarciu ważny jest 12 miesięcy
Miałam z tej serii jeszcze kiedyś balsam do ciała, nawet dwa i peeling. Z peelingu wtedy byłam mniej zadowolona, ale nie wiem jakby to było teraz. A balsam uwielbiałam przede wszystkim za utrzymanie tego cudownego zapachu po kąpieli. Lubię używać tej samej nuty zapachowej podczas kąpieli i po niej, bo wzmacniam efekt, jaki już rozpoczęłam podczas relaksowania się w wannie, czy pod prysznicem. Masło o zapachu grejpfruta pachniało jeszcze intensywniej niż sam żel, rozprowadzało się gładko i przyjemnie. Może kiedyś jeszcze je kupię, jak będę miała na nie ochotę. Zobaczę. Na razie używam nawilżającego produktu Neutrogeny i może jak go wykończę, skuszę się na ten zapomniany trochę przeze mnie produkt. Albo wezmę coś z innej serii zapachowej.
Plusy
+fantastyczny grejpfrutowy zapach;
+wydajność;
+dobrze się mydli;
+nie pozostawia osadu;
+skóra jest czyta i przyjemna w dotyku;
+po jego użyciu czuję się zrelaksowana i wypoczęta.
Minusy
-cena, jest dość drogi jak na żel pod prysznic.
Ocena: 10/10
Moja ogólna opinia o produktach z The Body Shop
Bardzo lubię ich produkty do kąpieli i pielęgnacji. Może nie są one wybitnie nawilżające, ale moja skóra, akurat nie jest aż tak przesuszona, bym miała z nią jakiekolwiek większe problemy. Z ciałem raczej miałam zawsze mało problemy. Nie są to też produkty, które mają nam w czymś za bardzo pomagać :D, uważam je za niesamowicie relaksujące i odprężające, a mi właśnie coś takiego jest najbardziej potrzebne. Podczas kąpieli chcę wypocząć i nabrać energii, a właśnie aromaty jak np. ten żel do kąpieli, czy ich masła wspomagają ten proces. Dlatego z pewnością nie raz spojrzę na nich miłym okiem.
Produkty te nie należą do najtańszych, jednak jeśli złapie się u nich dobrą promocję można dostać je taniej. To chyba tak w skrócie wszystko, co chciałam Wam powiedzieć na ten temat :).
A wy, co sądzicie o produktach The Body Shop? Lubicie jest, czy nie?
Z chęcią poznam Waszą opinię :)

poniedziałek, 20 lutego 2012

KissBoxy nadal zainteresowane?

Zapisy na marcowy KissBox ruszyly dziś o 20:00, jednak tym razem najwyraźniej nie cieszyły się one tak dużą popularnością niż wcześniej. Bo aktualnie jest po 22 i jeszcze były przed chwilą dostępne sztuki. Oto fragment Print Screena z mojego komputera. Ja osobiście mam subskrypcję i tymi zapisami nie byłam w ogóle zainteresowana, ba nawet zapomniałam o nich. Ale ok 21:30 przypomniało mi się i z ciekawości zerknęłam na ich stronę. Najwyraźniej ostatnie słabe zorganizowanie dało w kość :/. Ostatnio boxy poszły w 20minut, a tym razem szły 2h. Znacząca różnica.
A wy nadal jesteście zainteresowane tym boxem? Kupiłyście? Ja osobiście jeszcze popatrzę, jak będzie się sprawował... Pożyjemy zobaczymy...
Jeśli potrzeba przybliżcie sobie zdjęcie :)

STOP WERYFIKACJI OBRAZKOWEJ tutaj macie LINK do posta Marylin !!! 

Zakupy: YANKEE CANDLE i kula do kąpieli

Ostatnio jak wysyłałam paczuszkę w Warszawie na Poczcie koło metro Centrum przez przypadek w drodze powrotnej pomyliłam drogę i przeszłam się naokoło do tramwaju. Dziwnym trafem dopiero wtedy zauważyłam mały sklepik z Światem Zapachów. Już od dłuższego czasu kuszą mnie ich produkty, w tam mogłam naocznie je pooglądać i się zakochałam! Sklepik, mimo że jest mały to jest w nim naprawdę wiele produktów. Prócz fantastycznych świec, na które pewnie w późniejszym czasie się skuszę, były też produkty do kąpieli, które oczarowały mnie swoim wyglądem tak samo jak ostatnio strona Starej Mydlarni, która mnie oczarowała i z pewnością jak wykorzystam to, co mam do kąpieli coś od nich zamówię, bo produkty wyglądają naprawdę kusząco! To w tym właśnie sklepie znalazłam zbliżone wyglądem kule do kąpieli i nie wytrzymałam kupiłam jedną. Były też inne mydełka, kule, szampony, balsamy mały Polski Lush :P, albo przynajmniej jego rekompensata.
Tak więc jako fanka przyjemnych wieczornych relaksacyjnych kąpieli i świeczek kupiłam dwa produkty:
  • YANKEE CANDLE o zapachu BAHAMA BREEZE, który to zapach ostatnio był recenzją postu Agi ona miała wosk, ja zainteresowałam się świeczuszką - zapach oszałamiający już z samego obwąchiwania świeczki, a jak się pali zapach unosi się w powietrzu miodzio :) - KOSZT: 9zł;
  • kula do kąpieli, ale szczerze zapomniałam się zapytać, co jest w jej składzie :D - ma się podobno rozpuszczać w wodzie powoli nawet do 15minut - KOSZT- 12zł.
Niestety transport w rzucającej się na lewo i prawo torebce nie był dla niej sympatyczny i lekko pękła :). Ale i tak jest piękna. Urzekł mnie jej urok osobisty.
 
Jak na razie nie testowałam, kuli produktu, świeczkę za to wczoraj i byłam zachwycona. Ale nie ma się o co martwić. Kula w najbliższym czasie też znajdzie swoje zastosowanie. Zobaczymy jak się będzie się sprawdzać. Jest oczywiście zdecydowanie mniejsza do kul ze Standersa(może później je jakoś porównam), ale czasem człowiek nie chce takiej wielkiej :). Chociaż pałam wielką sympatią do produktów do kąpieli z tej firmy.
To na tyle dziś. A wy lubicie długie kąpiele z kulami i świeczki? Testowałyście kiedyś takie produkty?
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...