poniedziałek, 9 stycznia 2012

MAC Daphne Guinness

Uwielbiam MAC i nie byłabym sobą, gdybym czegoś z tej nowej kolekcji nie zakupiła. Po prostu uwielbiam takie chłodne odcienie, jakie tym razem dał nam MAC.
Tak więc skuszona pochlebnymi opiniami i samymi zdjęciami tej kolekcji musiałam coś kupić i poszłam w poniedziałek na małe zakupy. Zdecydowałam się na dwa produkty, w których zakochałam się od pierwszego dotknięcia, a potem pomalowania:
  • MAC róż do policzków Azalea Blossom 9g;
 

  • MAC paletka cieni 5,8g:
    1. Stratus (M);
    2. Bruised Sky (S);
    3. Interior Life (VLX);
    4. Heather Belles (S).
Oba produkt są bardzo dobrej jakości. Malowałam się nimi od poniedziałku codziennie wypróbowując różne kombinacje. Cienie trzymają się bardzo dobrze, idealne do dziennego makijażu 1,2 jak i można zrobić nimi śliczny wieczorowy, zwłaszcza 4. Nie osypują się ich konsystencja jest taka jak innych cieni MAC. Naprawdę bardzo dobrze się w nich czuję i jestem bardzo zadowolona, że w nie zainwestowała, bo będą mi długo służyły :). 
Poza tym patrząc na cenę to mamy jeden cień prawie za darmo jak i paletkę, według mnie warto. A przynajmniej ja nie mam jakiś wyrzutów sumienia, gdy kupuję takie produkty.
Jeśli zaś chodzi o róż to jestem z niego jeszcze bardziej zadowolona. Kupiłam w Złotych Tarasach ostatnią sztukę i to już pierwszego dnia, kiedy tam ta kolekcja się pojawiła. Ale to nic dziwnego, ma ładny przyjemny chłodny odcień, który na policzkach daje bardzo naturalne efekty. Mam wrażenie, że nie są one wymalowane, ale ładnie uroczo podkreślone. Zdecydowanie faworyt mój wśród moich dziennych róży i będę z niego bardzo często korzystała.
Jest cieniowany i ma w sobie połączeniu różu i fioletu, ale na policzkach daje bardzo delikatny róż. Przy mojej jasnej skórze wygląda to interesująco.


Tutaj jeszcze pokazuję kilka zdjęć, jak ładnie się oba produkty prezentują, nie umiałam ich stąd wyrzucić, bo wszystkie zdjęcia mi się podobały :D. Moim zdaniem dość dobrze pokazują jak wygląda ta kolekcja i kolory nie są przekłamane.
Swatche wszystkich produktów:

1 cień jest bardzo delikatny, zlewa się z moją skórą dając tylko lekki róż, więc starałam się oddać ich kolorystykę na pędzlach.
Chyba najbardziej do gustu przypadła mi właśnie 1 i 2, piękne podkreślają oko. Bardzo mi się ten efekt podoba.
One nawet ślicznie prezentują się na moich pędzelkach, uwielbiam tymi MACowymi nabierać kolory i nakładać na powieki, nie męczę się, a efekt świetny :).
A tutaj swatch różu, na pędzelku skunksiku MACa, oraz na moim paluchu. Zdecydowanie delikatny, ale ta gra kolorów na nim jest prześliczna :).
4 na dłoni przesunęła delikatnie tym pędzelkiem, a tu bardzo intensywny efekt.
 Teraz po wypróbowaniu tej kolekcji kompletnie nie żałuję decyzji, że w nią zainwestowałam. Będzie mi długo służyć i będę używała jej z czystą przyjemnością. Bo kolorystyka jest typowo w moim guście. Czekam na dalsze nowości firmy MAC, może znów coś mnie zachwyci i będę tak samo zachwycona. Z tego, co wiem teraz na luty będą neutrale, już nie mogę się doczekać, bo uwielbiam takie do dziennego i bardzo prawdopodobne, że coś mnie zachwyci.

A Wam podoba się ta kolekcja? Wiem, bo widziałam, że już niektóre się nią chwaliły :D teraz ja miałam swoje pięć minut ;).

Pozdrawiam Was Serdecznie i przypominam o moim rozdaniu LINK!

sobota, 7 stycznia 2012

Borghese Krem do ciała Tono Body Creme

 Opisze wam produkt, który stosuje moja mama, bardzo go lubi i muszę go szukać po internecie zawsze, bo już nie jest dostępny w Polsce, tak chodzi mi dokładnie o ten, który pokazałam Wam we wczorajszym zakupowym poście, mianowicie Borghese Krem do ciała Tono Body Creme.
Osobiście nie używałam go długo, od czasu do czasu mamie tylko podbierałam. Jednak za każdym razem byłam zadowolona jaka moja skóra po nim przyjemna w dotyku jest.
Opakowanie
Moim zdaniem jest wykonane naprawdę bardzo dobrze. Wpierw w kartonik, w którym jak ktoś lubi może trzymać słoiczek, a sam krem jest zapakowany w szczelnym słoiku o dość grubych bokach i wierzchu. Zdecydowanie nie jest to wersja podróżna i najlepiej jej będzie w domu stojąc sobie, chociaż opakowanie wytrzymałoby wiele złych warunków :D. Krem jak przychodzi do nas na wierzchu ma zabezpieczenie przed tym, że wcześniej nikt nie korzystał z niego, a przy tym jest on szczelniej zapakowany i jego zapach nie ulatnia się. Moja mam tę nakryweczkę zatrzymuje sobie zawsze.
Mamusia ma aktualnie wersję 200ml, ale jest 170ml, którą też miała, ale różnica w cenie była minimalna, więc zdecydowałyśmy, że lepsza jest większa. Widziałam również wersję w słoiczku z wekiem.
Skład kremu, jest tu tego trochę, ale mama nie odczuwała jakiś ubocznych objaw, ma też kilka składników naturalnych:
Przydatność
Według opakowania krem ważny jest przez okres 24 miesięcy od otwarcia. Moim zdaniem jest to naprawdę długi okres czasu i z pewnością zdążymy go skończyć zanim się nam zepsuje. Moja mama używa go jednak prawie codziennie i jeszcze nigdy nie doczekała momentu, że coś z tym kremem było nie tak.
Zapach
Niestety mój zmysł węchu nie jest aż tak dobrze rozwinięty bym mogła powiedzieć czym dokładnie ten krem pachnie, ale dla mnie jego zapach jest bardzo przyjemny, intensywny zapach. Unosi się na skórze długi czas. Kiedy posmarujemy się rano ktoś bardziej wyczulony nawet po kilku godzinach będzie mógł wyczuć, że pachniemy (tak przynajmniej mówi mama).
Sądzę jednak, że nie każdemu ten zapach może się spodobać, wiec Ci, co mieszkają zagranicą niech zerkną na niego wcześniej i obwąchają jeśli by mieli na niego ochotkę.

Według tego, co znalazłam w internecie pachnie (perfumowany) aromatem:
  •  mięty;
  • rozmarynu;
  • olejku lawendowego (ja kompletnie go tam nie czuję xD).
Konsystencja
Jest to biały krem. Ma zwartą konsystencję, co łatwo zauważyć na zdjęciach, ponieważ bardzo dobrze oddają jego naturę, jednak nie jest on jak np. krem Nivea, który dość ciężko się nakłada, ten po nałożeniu na skórę łatwo się rozprowadza. Jak widać jest koloru białego i wygląda w miarę przyzwoicie. Tym bardziej, że jak się już go otworzy to non stop dopadają człowieka jego nuty zapachowe i nakładanie kremu jest znacznie przyjemniejsze, relaksujące.
Wchłanianie
Jeśli zaś chodzi właśnie o ten aspekt to krem od razu po nałożeniu chwilkę jeszcze jakby jest na skórze, później wchłania się się szybciutko i człowiek na wrażenie, że nawilżenie skóry się wyrównało. Bardzo lubię ten etap po nałożeniu tego kremu i "wessaniu" ;), go przez moją skórę, bo czuję się naprawdę fantastycznie i przyjemnie, a jednocześnie mam wrażenie, że odpoczęłam przy tej czynności, a nie się nią zmęczyłam.
 
Higiena
Może nie jest to bardzo higieniczne opakowanie, ale według mojej mamy sprawdza się lepiej, kiedyś miała lżejszą wersję tego kremu, która była z pompką i mówiła, że ta w słoiczku jest zdecydowanie lepsza i przyjemniejsza. Poza tym chyba jak nakładamy krem na ciało nie robimy tego w pracy, czy gdzieś indziej tylko w domu po umyciu dłoni :D. Dlatego nie potraktowałabym tego jako minusa.
Działanie
Jego zadaniem jest:
  • Intensywnie nawilżyć skórę całego ciała;
  • Ujędrnia, zaraz po aplikacji moja mam czuje, że jej ciało jest jędrniejsza, a skóra nie jest wiotka. Moja mama do najmłodszych już nie należy, ma rozstępy( z tym największy problem, jakbyście coś na to dobrego znały dajcie mi znać :)), schudła 20kg, ma lekki cellulit (choć w jej przypadku naprawdę mały) więc jest, co poprawiać. Może nie jest to krem ogromnie poprawiający kondycję ciała, ale widać jego rezultaty znacząco;
  • Skóra po nim jest jedwabiście gładka - tak jest ogromnie przyjemna w dotyku, taka milusia. Wygładzona i ujednolicona. Wspomaga w jej elastyczności;
  • Zawiera regenerujące składniki naturalne.
Tak więc na pewno po nim skóra jest dobrze nawilżona, aksamitnie gładka, elastyczna i zrelaksowana. Moja mam stosuje go raz dziennie na noc i jak wstaje ma o wiele przyjemniejszą skórę. Jest z tego produktu bardzo zadowolona.
Wydajność
Trudno mi jest określić na jak długo jest wydajny, ale z pewnością na dłuższy okres czasu, moja mama czasem jest nieregularna, albo nakłada go czasem więcej, więc równie to bywa. Ale przy tym jak ja bym go używała starczył by mi on na baaardzo długo. Ale to jest moje zdanie ;).
Plusy (Powtórzę w sumie działanie po części, ale to mały skrót dla tych, co nie lubią tyle czytać)

+głęboka nawilżający;
+ujędrniający;
+ma przyjemny zapach;
+relaksujący;
+nadaje elastyczność;
+jest wydajny, chociaż moja mama uwielbia go bardzo dużo nakładać ;);
+ma składniki regenerujące - naturalne;
+dość szybko się wchłania;
+nie zostawia plam na ubraniu;
+małe domowe SPA.
Minusy
-dostępność;
-cena jest dość drogi;
-no i dla niektórych, że jest on w słoiczku, chociaż nie dla mnie, ani mamy.

Czy kupię go ponownie?
Oczywiście, że moja mama jak ten się jej skończy poprosi mnie bym kupiła jej kolejny, bardzo lubi ten krem do ciała i jest do niego przyzwyczajona. Moja mama jest taka, że nie lubi zmieniać czegoś na coś innego jeśli to jej się podoba, wiec z pewnością po wykończeniu tego opakowania zamówię jej następne.
Zużyte opakowania: 3 + 1 wersja słabsza w buteleczce z aplikatorem.
Ocena: 8,5/10 Moim zdaniem jest to bardzo dobry krem, mógłby jednak być zawsze lepszy, wiem na pewno, że jest to krem dla osoby w średnim wieku (mimo że moja mama ma 60lat), to i dla osób w przedziale takim jak moja mama się sprawdza, chociaż nie pomoże jej w walce z rozstępami, czy innymi takimi problemami po straceniu na wadze, to jednak uważa go za fenomenalny produkt.

piątek, 6 stycznia 2012

Zakupy: paczuszka z Douglasa i prezent od mamy

Kiedy dziś przyjechałam do domu czekała na mnie mała niespodzianka. Paczuszka, którą zamówiłam w Douglasie. Od razu zabrałam się za jej rozpakowywanie, które pokażę za chwilkę poniżej. Mamie za to przyszedł zamówiony na Truskawce.
Bardzo się ucieszyłam, bo liczyłam, że jak wrócę będę miała taką przyjemność. Całość poprosiłam o zapakowanie, mimo że dla mnie to czemu mam się nie cieszyć z rozpakowywania zamówienia :D. Jak zwykle Douglas się spisał, niestety jak był zapakowany produkt mamy nie mogę powiedzieć, bo już wcześniej go rozpakowała ;P.
A teraz zapraszam do obejrzenia przyjemnych zdjęć z moich internetowych zakupów drogeryjnych :D (nie tylko takie zrobiłam, ale Ciiiii....).

Tak prezentowała się paczuszka :). A zarazem też pod spodem zawartość. Nawet nie wiecie ile radochy było przy jej otwieraniu :).
Moim zdaniem Douglas ma prześliczne pakowanie prezentów. Takie kobiece, delikatne, swobodne i na każdą okazję. Zdecydowanie jak będę coś u nich zamawiała, będę brała pakowanie :D. Oczywiście wszystko w typowo Douglasowskiej kolorystyce!
 A tutaj już prezentuje się wszystko to, co zamówiłam, mianowicie:
  1. Bobbi Brown paleta na 6 elementów;
  2. Bobbi Brown  róż na policzki w kolorze Desert Rose 15;
  3. Bobbi Brown pędzelek Face Blender.
Ogólnie jestem wielką fanką tej firmy ;). Tylko te ceny ;(. Zjadają mój budżet :P.
Mam jeszcze dwa cienie Bobbie Brown, powoli będą sobie tą paletkę zapełniała. Jak dla mnie jest bardzo elegancka i kobieca. Bardziej wytrawna niż MAC, czy Inglota, które mam. Fantastyczne lusterko. Wzięłam na 6 elementów, bo wszystkie paletki były w tej samej cenie, dlatego wybrałam największą.
Kolor różu był taki jaki chciałam (widziałam go wcześniej w Douglasie w Warszawie, ale jakoś nie kupiłam, zdecydowałam się wtedy na Shimmer Brick, który również opisze w najbliższym czasie. Możecie się spodziewać też, że opiszę ten róż dokładniej jak go trochę popróbuję na twarzy. Na razie trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo jeszcze go nawet nie próbowałam. Moim zdaniem zdjęcia nie do końca oddają jego kolor. Przy dokładniejszym opisie spróbuję zrobić lepsze :).
 Dość bliskie kolorystyce jest to zdjęcie na dole, ale to jednak jeszcze nie to.

Pędzelek za to od razu mnie zachwycił  jest niesamowicie przyjemny w dotyku. Zobaczymy jak się bedzie sprawdzał.
Dostałam również próbki do wypróbowania i gratisowy tusz do rzęs z Estée Lauder Sumptuous Extreme 01 Extreme Black 2,8ml na razie będzie leżał i czekał na swoją kolej. Poza tym wewnątrz znalazła się próbka perfum Dior j'adore, które bardzo mi się spodobały i ucieszyły mnie :D. Zobaczymy jak będą ze mną współpracować, oraz coś dla mojego mężczyzny perfumy Issey Miyake L'eau D'Issey Pour Homme oba po 1ml.
A teraz paczuszka mojej mamy, zafundowałam jej pakowanie oraz karteczkę (były gratis).
 
Wewnątrz paczki znalazł się Krem do ciała Tono Body Creme 200g/6.7oz Borghese firma była kiedyś dostępna w Douglasie, ale chyba ją wycofali, a moja mam uwielbia ten krem i musiałam poszukać dla niej gdzieś indziej. Ma swoisty zapach, który sama bardzo lubię, trudno mi go teraz opisać. Jest naprawdę wydajny i mocno nawilżający, jak będziecie chciały mogę zrobić jego recenzję, bo sama go trochę używałam :). Dajcie znać w komentarzach.
Dodatkowo dostałam również w związku z zamówieniem błyszczyk CK Calvin Klein Delicious Pout Flavored Lip Gloss - # LG29 Natural Beige Shimmer ( Unboxed ) 6.5ml/0.22oz.Pachnie truskawką i bardzo przyjemnie rozprowadza się na ustach. Jestem nim zachwycona :). Z pewnością będę go często używałam. Zobaczymy jak się sprawdzi.
 
A tutaj jak wygląda z bliska. Zrobię jeszcze jakiegoś posta o moich błyszczykach, które mam w swich zasobach.
 
 To wszystko z relacji mojego zamówienia, wiem dużo zdjęć, ale nie mogłam się oprzeć by ich wszystkich tutaj Wam nie pokazać :).

Zapraszam, też na moje rozdanie :) LINK! 

czwartek, 5 stycznia 2012

TAG - Perfect women

PERFECT WOMEN


Zasady
1.  Wybierz idealne, Twoim zdaniem, kobiety w 3 kategoriach:
- perfekcyjna w swoim zawodzie
- ideał urody
- perfekcyjny styl, elegancja
Jeśli chcesz - dodaj zdjęcia i uzasadnij swój wybór.
2. Umieść na swoim blogu obrazek z TAGiem Perfect Women
3. Podaj informację kto Cię otagował
4. Przekaż zabawę kilku innym bloggierkom

Otagowała mnie krzykla z blogu LINK! za, co serdecznie dziękuję :). Trochę oderwania od tematu, ale jednocześnie po części na temat, bo ona kobietach ;). Ogólnie chwilkę się zastanawiałam, kogo wybrać, ale ostatecznie padło właśnie na te panie poniżej. Lubię wszystkie i każda na swój sposób jest wyjątkowa.

Wybrałam swoje typy:
  1. Perfekcyjna w swoim zawodzie
    Jako, że uwielbiam przedmioty ścisłe w każdej postaci, to nie mogłam nie wybrać osoby, która wprost zrewolucjonizowała, w swoim rodzaju rolę kobiet w świecie nauki Marii Skłodowskiej Curie. Dwukrotna Noblistka zdecydowanie była perfekcyjna w swoim zawodzie, miała pasję i chęć, a jednocześnie parcie na naukę i jej szybki rozwój.
  2. Ideał urody
    Dla mnie w tej dziedzinie wygrywa zdecydowanie Audrey Hepburn. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłam ją w "Śniadaniu u Tiffany'ego" zakochałam się w jej typie urody. Delikatna, zmysłowa, kobieca i naturalna. Nie da się nie zwrócić na nią uwagi. To moja faworyta. Obejrzałam wszystkie filmy, w których grała. Zdecydowanie mam do niej sentyment.
  3. Perfekcyjny styl, elegancjaW tej dziedzinie dla mnie królują dwie kobiety Angelina Jolie i Jessica Alba. Obie zawsze zadbane, wyglądają elegancjo i trudno je spotkać w czymś brzydkim. Obie pod tą kwestią bardzo lubię. Można się nimi spokojnie inspirować :).

    Jak zwykle będą tą sympatyczną, że taguję wszystkich, którym ten tag się spodoba. Jest szybki do zrobienia, więc nie ma marudzenia :D. Zapraszam!

    W dalszym ciągu zapraszam, też na rozdanie :) LINK! 

    Wszystkie zdjęcia pochodzą z zbioru Google!

wtorek, 3 stycznia 2012

ROZDANIE 1 - Noworoczne!

Zdecydowałam się na swoje pierwsze rozdanie przede wszystkim, aby życzyć wszystkim pomyślności i dużo radości w Nowym Roku 2012.  Mam nadzieję, że spędzicie go jeszcze milej niż poprzedni.
Konkurs sponsoruję wyłącznie ja i tylko ja jestem jego organizatorką, w razie wątpliwości proszę pisać zażalenia do mnie.
Konkurs trwa od  3 stycznia do 22 stycznia 2012r. do godziny 18:00. 

Wyniki nastąpią najprawdopodobniej tego samego dnia (chyba, że będzie jakaś mała obsuwka, o której z pewnością poinformuję). Zgłoszenia po godzinie 18, 22 stycznia nie będą rozpatrzone.

Kilka ważnych ZASAD regulaminowych, są to warunki, które trzeba spełnić, aby zakwalifikować się do listy osób, które wezmą udział w rozdaniu:
  1. W rozdaniu może brać tylko i wyłącznie osoba pełnoletnia! Ukończyła  18lat! Inne osoby z góry będą zdyskwalifikowane. Uważnie sprawdzę;
  2. Aby wziąć udział w konkursie musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga (1punkt). 
  3. Odpowiedzieć na pytanie (1 punkt):
    • Jaki jest wasz ulubiony kosmetyk kolorowy w codziennym makijażu?
 Aby dostać dodatkowe punkty można:
  • Dodać mnie do blogrolla (1punkt) w formularzu proszę dodać link;
  • Napisać o moim rozdaniu na swoim blogu - musi zawierać, któreś zdjęcie przedstawiające rozdanie oraz przekierowanie do rozdania - (2punkty) w formularzu poproszę link do niego; 
  • Zdjęcie z przekierowaniem do rozdania na pasku bocznym (1punkt);
  • Dodać mnie do obserwowanych na Twitterze (2punkty).
Łącznie można uzyskać: MAX 8 punktów.
Blogi, które służą tylko i wyłącznie do rozdań będą dyskwalifikowane!
A teraz zapewne, co dla was najważniejsze. Jakie to NAGRODY :
  1. Make Up For Ever professional Aqua Smoky Lash, Waterproof Extra Black Mascara 7ml i Sens'eyes Waterproof Sensitive Eye Cleanser 25ml - czyli maskara i płyn do demakijażu oka;
  2. Sephora express color 01 dark/light grey - czyli szybkie pomalowanie oka;
  3. Beauty Formulas bibułki matujące 50szt.;
  4. Clarins Super Restorative Redefining Body Care - próbka;
  5. Givenchy perfunmy ange ou demon le secret elixir2x - próbki perfum;
  6. Clinique superbalanced makeup teint 05 vanilla - próbka 15ml;
  7. Clinique dramatically different moisturizing lotion - próbka 15ml;
  8. Clinique próbka zestawu 3 kroków Clinique;
  9. Fred Farrugia Brązujący krem do każdego rodzaju skóry 01 - próbka.
Formularz zgłoszeniowy:
Obserwuję-
E-mail-
Dodałam do blogrolla - TAK + link do bloga/ NIE
Notka na blogu - TAK + link do notatki / NIE
Pasek boczny na blogu - TAK + link do bloga / NIE
Obserwuję na Twitterze - TAK + jako kto/ NIE
Odpowiedź na pytanie konkursowe -
 Serdecznie zapraszam do udziału i życzę wszystkim powodzenia.
Mam nadzieję, że nagrody przypadły do gustu! 
Pozdrawiam, Lyna_sama!

niedziela, 1 stycznia 2012

Clinique Redness Solutions Instant Relief Mineral Pressed Powder

Zdjęcie pochodzi ze strony polskiej Clinique LINK!
Clinique Redness Solutions Instant Relief Mineral Pressed Powder

Opis producenta:
"Mistrz kamuflażu, który wykorzystując wyjątkowy,żółty kolor, neutralizujący natychmiast zaczerwienienia,znika w momencie nałożenia. Widoczne zaczerwienienia
i popękane naczynka dosłownie znikają. Jeśli nam nie wierzysz, nałóż puder na połowę
twarzy, a idziemy o zakład, że zobaczysz różnicę."

Ja swój produkt używam praktycznie codziennie (czasem tylko o nim zapomnę - co nie wróży niczego dobrego) od stycznia 2011 roku albo lutego nie pamiętam dokładnie. Widzę już dno, co niezbyt mi się podoba -tak dopiero teraz! Przy używaniu naprawdę baardzo częstym.

Nie wiem jak zakrywałby naczynka, bo takowych na całe szczęście nie posiadam nie posiadam, ale z dużym rumieńcem (naprawdę baaardzo dużym) radzi sobie naprawdę fantastycznie. Widać to, praktycznie od razu jak zaaplikuje się produkt. Sama zdecydowanie podpisuję się pod tym, co napisał o tym produkcie producent. Natrafiłam na niego, kiedy byłam w Galerii Mokotów w Warszawie i trafiłam do ich sklepu w poszukiwaniu podkładu. Wyszłam wtedy nie tylko z podkładek, ale i tym małym cudem. Wrażenie jakie wywarł na mnie wtedy traw do dziś :).

Puder ten prezentuje się w dwóch wersjach: kompaktowej, którą posiadam i sypkiej,którą planuję nabyć. Chcę wypróbować inną wersję, w celu zapoznania się z jej zaletami, czy też wadami ;P. Możliwe, puder sypki bardziej mi się spodoba, chociaż kompakt jest idealny. W ciągu dnia, gdy musimy poprawić makijaż jest świetny, bo no cóż nie oszukujmy się to tylko puder i trzeba poprawić jego efekt. Jednak moim zdaniem utrzymuje się dość długo na buzi i nawet zmniejszona ilość, która jeszcze się nie osypała daje zadowalający efekt.

Mimo, że produkt ma kolor żółty, ten odcień nie jest widoczny na skórze, stapia się z nią i daje naturalny wygląd = jest niewidoczny, daje jakby bazę pod, lub na podkład. Nakłada się go wyjątkowo dobrze. Zazwyczaj używam pędzelka w zestawie, wygląda na ciut sfatygowanego ;).
Używałam tego produktu samego bez podkładu z pudrem pod podkładem i na podkładzie. W każdych warunkach sprawdza się świetnie. Najbardziej lubię wersję chyba na podkład (z powodu prostego, czasem zapominam zrobić tego pod -śpię jeszcze:P- i ta opcja ratuje moje policzki).
Uważam ten produkt za naprawdę wyjątkowy, aktualnie nie zamierzam zmieniać go na coś innego, wątpię, czy cokolwiek innego by mnie zadowoliło. Jest jedyny w swoim rodzaju. To mój niezbędnik w kosmetyczne, bez którego sobie jej nie wyobrażam.
Nie zapycha, ani nie zauważyłam żadnych innych środków ubocznych, oczywiście nie jest to też produkt, który leczy, więc nie pomoże nam z zaczerwieniami i powinniśmy używać dobrego kremu ( z tym już większy problem).

Pojemność:  11,6g
Cena:  ok 160zł Cena wysoka, ale całkowicie zwraca się w przeliczeniu, że puder jest bardzo wydajny i mimo tak częstego i długo użytkowania mam go jeszcze tak dużo.

Plusy:
+jest ogromnie wydajny, już niewielka ilość pozwala na ładne zakamuflowanie zaczerwienienia;
+naprawdę zakrywa zaczerwienienia i widać ogromną różnicę;
+bezzapachowy;
+posiada pędzelek, którym można nałożyć produkt, ja go używam i uważam, że jest dobry;
+praktyczne puderniczka, którą możemy nosić spokojnie ze sobą;
+można się przejrzeć już w samych wierzchu pudernicy ;);
+po prostu nie wyobrażam sobie makijaży bez niego.
Minusy:
-kiedyś musi się skończyć;
-BRAK!

Czy kupię go ponownie?
OCZYWIŚCIE!!! To mój nr.1 w walce z wielkimi rumianymi policzkami matki polki ;). Tak jak pisałam najprawdopodobniej wybiorę opcję sypką, ale to się jeszcze zobaczy.

Ocena: 11/10!!! Mój nr.1!!!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...